Moje zdjęcie
To, co uchwycone między poranną kawą, a senną przymkniętą powieką.

piątek, 13 maja 2011

Ei lá!

Hej Życie! Jakie jesteś czy nie jesteś, podaj mi rękę.
A ja już nigdy się od Ciebie nie odwrócę.


O bólu, który przeradza się w siłę.




Meu catendê ... de lá de China
Luante, meu catendê
Meu catendê ... de lá de China
Luante, meu catendê
Varre a voz o vendaval
Perdido no céu de espanto
Meu barco fere a distância
No disparo da inconstância
Me encontrei sem me esperar
Quanto mais o tempo avança
Mais me perco neste mar
E no rumo do segredo
Caminhei todo o caminho
Ei lá
Maré brava maré mansa
Ei lá
Vou na trilha da esperança
Ei lá
Vou no passo da alvorada
Ei lá
Mar amor enamorada
De segredo e de procura
Fiz do medo o meu amigo
E de força sempre pura
O meu canto se encontrou
E no fim da jornada
Vi meu canto crescer
Há tanto escuro na estrada
Esperando o sol nascer
Vou cantar pela vida
O meu canto de amor
Há tanta dor escondida
Tanto canto sem cantor
Ei lá
Maré brava maré mansa
Ei lá
Vou na trilha da esperança
Ei lá
Vou no passo da alvorada
Ei lá
Mar amor enamorada

niedziela, 8 maja 2011

Lubię II


Lubię ten stan
Kiedy słowo samo się kreśli  
Myślami w powijakach zaspanymi
Co nie dowierzają jeszcze że zaraz pępowinę od duszy odgryzą
sobie tylko własną poezją

Lubię ten stan
Kiedy niby-to-cisza dyktuje ręce ruch ostrzenia ołówka i papieru namaszczania
Bladego z braku treści
Lubię tę chwilę kiedy anioła stróża mego zakichaną mądralę
Do zagubionego diabła posyłam
I wolna od przykazań bluźnię, bałwochwalę czy Bogu dziękuję sam na sam

Lubię tę burzę
Zapytań przeklętych czy
Zaklęć pytających o

Metafory
Poranka, snu, świtu, nocy
Miłości platonicznej i cielesnej
Pokus i obłąkania z niepokoju co spać mi nie pozwalają
A o snach pisać karzą jednak...


…Lubię ten spokój
Kiedy już po wszystkim jest
I spod oka patrzę
Jak moje alter ego w ozłoconej ramie
Kolorowy szal wiąże wokół poplątanych włosów
Palcami o czerwonych paznokciach.



Lubię.
Znowu coś lubię.
Bo tak.

sobota, 7 maja 2011

Oxalá, o Carnaval aconteça, oxalá!






Oxalá, me passe a dôr de cabeça, oxalá
Oxalá, o passo não me esmoreça;

Oxalá, o Carnaval aconteça, oxalá,
Oxalá, o povo nonca se esqueça;

Oxalá, eu não ande sem cuidado,
Oxalá eu não passe um mau bocado;
Oxalá, eu não faça tudo à pressa,
Oxalá, meu Futuro aconteça

Oxalá, que a vida me corra bem, oxalá
Oxalá, que a tua vida também;

Oxalá, o Carnaval aconteça, oxalá
Oxalá, o povo nunca se esqueça;

Oxalá, o tempo passe, hora a hora,
Oxalá, que ninguém se vá embora,
Oxalá, se aproxime o Carnaval,
Oxalá, tudo corra, menos mal




piątek, 8 kwietnia 2011

czwartek, 24 marca 2011

Cisza

Trwaj ciszo
W spokoju codziennym jak słońce 
Którym zaspana wiosna obłaskawia
Zmrożone serca

Trwaj ciszo taka pochlebna
Poszepcz mi jeszcze o harmonii względnej i powszedniej
I o tym
Że tak właśnie być powinno

Że to normalne
że szafy w pośpiechu nie zamknęłam
Że książkę gdzieś pozostawiłam
Otwartą na zdaniu co błyszczy jak niezapowiedziany dobry znak

Że to normalne
Że byle jak składam prześcieradło
Biodrem domykam szufladę
Od niechcenia
Że na podłodze siedzę i gołe mam nogi
Czy włosy w nieładzie

Że to normalne
Że w bezruchu gonię myśli palcem nie kiwając
Że peroruję, szaleję czy w różowych majtkach skaczę po tapczanie
W rytmie sobie tylko znanych dźwięków

Że to normalne
Że się tak nieprzyzwoicie zamyślam
Nad nową miłością zmarnowaną 
Że łzy gubię
Bo złamałam, zgubiłam, otarłam, krwawię
Że komfort mam łkania w dogodnych dla mnie chwilach


Trwaj Ciszo
Przemów do mnie  
I powiedz
Że te chmury które widzę na horyzoncie
Tylko mi się śnią

Że to normalne.