Oj tam gdzieś w horyzont się zagapmy
Oj tam gdzieś coś migocze
Czy to gwiazda?
Czy może marzenie które spada?
Niech Бреговић nam o tym opowie.
środa, 16 grudnia 2009
piątek, 9 października 2009
Modlitwa do Anioła Stróża
Bądź Ty zawsze ułudą, w którą chce się wierzyć
Bądź Ty gdzieś tam na horyzoncie, którego nie widać
Majacz na obłoku i śmiej się pobłażliwie
Zapisuj w notesie potknięcia i wyroki
A świt co marudzi
Niech zastanie Cię siedzącego na parapecie.
Patrz wtedy na mnie i wdychaj mój sen
Bądź Ty zapachem kawy
Muśnięciem w ramię w zatłoczonym autobusie
Codziennym „nie jem obiadu”
Bólem głowy kiedy natłok poniewiera
Bądź Ty obok kiedy głowa opuszczona, senna, ospała i nieobecna
Bądź Ty kiedy lęki biorą górę - ich przeciwnikiem
Bądź Ty moim gościem kiedy zgrzyt klucza w zamku
Bądź Ty słabościami
Pochyl się nad nimi i staraj ogarnąć ich potęgę
Bądź Ty tam i tu
Gdzie bądź…
Bądź Ty gdzieś tam na horyzoncie, którego nie widać
Majacz na obłoku i śmiej się pobłażliwie
Zapisuj w notesie potknięcia i wyroki
A świt co marudzi
Niech zastanie Cię siedzącego na parapecie.
Patrz wtedy na mnie i wdychaj mój sen
Bądź Ty zapachem kawy
Muśnięciem w ramię w zatłoczonym autobusie
Codziennym „nie jem obiadu”
Bólem głowy kiedy natłok poniewiera
Bądź Ty obok kiedy głowa opuszczona, senna, ospała i nieobecna
Bądź Ty kiedy lęki biorą górę - ich przeciwnikiem
Bądź Ty moim gościem kiedy zgrzyt klucza w zamku
Bądź Ty słabościami
Pochyl się nad nimi i staraj ogarnąć ich potęgę
Bądź Ty tam i tu
Gdzie bądź…
poniedziałek, 5 października 2009
piątek, 2 października 2009
piątek, 11 września 2009
Dzień 11
Tyle już trwa próba sił. Tych w mięśniach i tych w głowie.
Trzy tabletki magnezu.
Poranna lektura etykiet, stos czerwnieniących się pomidorów i naczynie żaroodporne w zlewie. Na stole niedbale porzucona książka kucharska "dla laików". Kolorowa, z mnóstwem zdjęć, wesoło napisana. Rozdziewiczona parę dni temu.
Zaliczona kolejka w urzędzie, załatwione, podbite, przekazane.
Walka podjazdowa z własną słabością, z którą - pomimo upływu wielu lat - wciąż nie umiem się pogodzić. Na razie kilka : 0 dla mnie.
Masowanie obolałych ideałów, które podważono i opluto.
Sny o przyjacielu, który przestał nim być są coraz mniej wyraźne, działa "niepamięci cud". Kim wogóle był ten człowiek...?
W chwilach drżącej brody zahaczam wzrokiem o pewien tekst anonimowy, sprzed pięciuset lat.
Nie zawsze jest trudno.
Czasem mignie flesz o wędrującym guziku z okolic biodra ku pępkowi, o zapomnianej koszuli, która sama się przypomniała.
Świadomość nadrabiania, powoli, własnym rytmem, bez paniki jest jak francuskie śniadanie. Wyborna i wzmacniająca.
Czas przestał biec jak szalony i oplatać się wokół palców.
Pozostaje tylko zadrzeć głowę.
Trzy tabletki magnezu.
Poranna lektura etykiet, stos czerwnieniących się pomidorów i naczynie żaroodporne w zlewie. Na stole niedbale porzucona książka kucharska "dla laików". Kolorowa, z mnóstwem zdjęć, wesoło napisana. Rozdziewiczona parę dni temu.
Zaliczona kolejka w urzędzie, załatwione, podbite, przekazane.
Walka podjazdowa z własną słabością, z którą - pomimo upływu wielu lat - wciąż nie umiem się pogodzić. Na razie kilka : 0 dla mnie.
Masowanie obolałych ideałów, które podważono i opluto.
Sny o przyjacielu, który przestał nim być są coraz mniej wyraźne, działa "niepamięci cud". Kim wogóle był ten człowiek...?
W chwilach drżącej brody zahaczam wzrokiem o pewien tekst anonimowy, sprzed pięciuset lat.
Nie zawsze jest trudno.
Czasem mignie flesz o wędrującym guziku z okolic biodra ku pępkowi, o zapomnianej koszuli, która sama się przypomniała.
Świadomość nadrabiania, powoli, własnym rytmem, bez paniki jest jak francuskie śniadanie. Wyborna i wzmacniająca.
Czas przestał biec jak szalony i oplatać się wokół palców.
Pozostaje tylko zadrzeć głowę.
wtorek, 8 września 2009
Mój pierwszy wiersz
Nie pamiętam czym był
Wspomnieniem
Westchnieniem
Żalem
Refleksją
Nie pamiętam czy wtedy kochałam
Nienawidziłam
Czy cokolwiek czułam – wtedy
Czy składałam niewinną całość
W poczucia winy refleksję?
Czy w radość pojmowania kształtów Mojego Świata?
Czy się bałam…
Czy wzgardziłam...
czy kochałam…
Nie pamiętam…
Gdzie on jest
Ten mój wiersz
Ta linia myśli zapisanych …?
Wspomnieniem
Westchnieniem
Żalem
Refleksją
Nie pamiętam czy wtedy kochałam
Nienawidziłam
Czy cokolwiek czułam – wtedy
Czy składałam niewinną całość
W poczucia winy refleksję?
Czy w radość pojmowania kształtów Mojego Świata?
Czy się bałam…
Czy wzgardziłam...
czy kochałam…
Nie pamiętam…
Gdzie on jest
Ten mój wiersz
Ta linia myśli zapisanych …?
wtorek, 21 lipca 2009
Canción "Infancia"
Algo se muere en el alma, cuando un amigo se va,
Y va dejando una huella que no se puede borrar.
No te vayas todavía, no te vayas por favor
no te vayas todavía que hasta la guitarra mía
llora cuando dice adiós.
Un pañuelo de silencio a la hora de partir,
Porque hay palabras que hieren y no se deben decir.
El barco se hace pequeño cuando se aleja en el mar,
Y cuando se va perdiendo que grande es la soledad.
Ese vacío que deja el amigo que se va
Es como un pozo sin fondo que no se vuelve a llenar.
No tengo idea si vales las palabras.
El Tiempo dira.
Y va dejando una huella que no se puede borrar.
No te vayas todavía, no te vayas por favor
no te vayas todavía que hasta la guitarra mía
llora cuando dice adiós.
Un pañuelo de silencio a la hora de partir,
Porque hay palabras que hieren y no se deben decir.
El barco se hace pequeño cuando se aleja en el mar,
Y cuando se va perdiendo que grande es la soledad.
Ese vacío que deja el amigo que se va
Es como un pozo sin fondo que no se vuelve a llenar.
No tengo idea si vales las palabras.
El Tiempo dira.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
